Wielkopolska Spółka Gazownictwa

Zakład Gazowniczy w Szczecinie
- Gaz nadal jest groźny, o czym świadczy wczorajszy wybuch w Nowej Hucie.
- Jest groźny, gdy trafią się jakieś zaniedbania. Gaz ma charakterystyczny zapach, gdy ulatnia się. Jest lżejszy od powietrza i unosi się do góry, a nie pełznie po podłodze, jak inne specyfiki. Po prostu go czuć. Nos jest tu najlepszym czujnikiem, że coś jest nie tak. jeśli w porę zaalarmujemy Pogotowie Gazownicze, możemy uniknąć nieszczęścia.
- A jednak dochodzi do zatruć i czasami do wybuchów.
- To kwestia dbania lub nie o instalację gazową i o kuchenki gazowe. Często jest to też błąd polegający na wyeliminowaniu wentylacji w kuchni. A - przypomnę - obligatoryjnie powinna posiadać ona kratki nawiewu i wywiewu. Do tych drugich nierzadko montowane są odprowadzenia od okapów kuchennych lub wiatraczki elektryczne. To powoduje, że kratki takie słabo lub całkowicie nie działają. Powietrze nie ma przepływu. Tym samym gaz, o ile się ulatnia, zamiast być wywianym gromadzi się w pomieszczeniu. Stąd jeden krok do wypadku. I jeszcze jedno - bardzo często ludzie oszczędzając ciepło w domu nie otwierają okien i nie wietrzą między innymi kuchni. To wszystko może przy wadliwej instalacji lub kuchence spowodować tragiczny w skutkach wypadek.

Ostrożnie
- Jak zabezpieczyć się przed takimi ewentualnościami?
- We wspólnotach mieszkaniowych i spółdzielniach mieszkaniowych ten problem już dawno rozwiązano. Cyklicznie instalacje i kuchenki sprawdzają wynajmowani specjaliści. Najgorzej sytuacja przedstawia się w domkach jednorodzinnych. Właściciele ich albo zapominają o obowiązku sprawdzania instalacji, albo po prostu żałują kilkudziesięciu złotych, które musieliby za to zapłacić. A życie jest bezcenne. Warto wiec wydać te parę groszy i spać spokojnie.
- Czy musimy płacić za interewencję Pogotowia Gazowniczego?
- Nie. Usługa jest darmowa. Nawet wówczas, gdy zaniepokojony lokator dzwoni, że ulatnia mu się gaz, a okazuje się, że to sąsiad kisi kapustę. Okazuje się, że duża część osób nie zna nawet numeru Pogotowia. Przypomnijmy więc - 992.

Inne zdanie gazowni
W poprzednim "Głosie Stargardzkim - Gospodarka" napisaliśmy o możliwości dofinansowania unijnymi pieniędzmi inwestycji stargardzkiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Chodziło m.in. o przyłączenie do miejskiej sieci ciepłowniczej kolejnych mieszkań w Stargardzie.
Po publikacji na ten temat list do naszej redakcji przesłał Leszek ťuczak, pełnomocnik ds. public relations Wielkopolskiej Spółki Gazownictwa, który nie zgadza się z użytą w tekście argumentacją prezesa stargardzkiego PEC Ryszarda Wasiłka. Poniżej zamieszczamy treść przesłanego do nas wyjaśnienia.
1. Nieprawdą jest, że piecyki gazowe są niekorzystne dla środowiska naturalnego w Stargardzie. Spalanie wysokometanowego gazu ziemnego powoduje znikomą emisję zanieczyszczeń powietrza. W spalinach tego gazu występują śladowe ilości związków siarkowych, pyłów i węglowodorów aromatycznych. Właśnie dlatego gaz ziemny zaliczany jest do grupy paliw najbardziej przyjaznych środowisku. Dostarczanie ciepłej wody ze źródeł geotermalnych jest oczywiście jeszcze bardziej ekologiczne. Z publicznych enuncjacji kierownictwa ciepłowni geotermalnej w Stargardzie wynika jednak, że z różnych powodów, także technicznych, nie jest ona w stanie zaspokoić potrzeb Stargardu w zakładanym stopniu. Mieszkańcy, którzy zrezygnują z gazowych podgrzewaczy wody, będą więc w większości otrzymywać ciepłą wodę z ciepłowni bazujących na spalaniu węgla, kilkakrotnie bardziej szkodliwych dla środowiska niż gazowe piecyki.
2. Okres użytkowania gazowych piecyków przy ich prawidłowej eksploatacji to nie 10, a 20 lat.
3. Obecnie w Stargardzie koszty uzyskania ciepłej wody z podgrzewaczy gazowych są niższe niż w przypadku korzystania z usług Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej.
Kolejne strony artykułu: 1 | 2 | 3