Długi Jurczyka
Dług prezydentaOd pewnego czasu krąży po urzędzie miejskim w Szczecinie plotka, jakoby prezydent miasta był winny pewnemu biznesmenowi sporą gotówkę.
Inne wersja jest bardziej szczegółowa. Według niej Marian Jurczyk od ponad roku nie chce zwrócić biznesmenowi Andrzejowi Gołasiowi 13 tys. zł, które ten zapłacił za instalację centralnego ogrzewania, zamontowaną w domku prezydenta, postawionym na działce.
- Rzeczywiście pan Marian Jurczyk winny mi był 13 tys. zł - przyznaje Andrzej Gołaś. - Pożyczyłem je w czasie, kiedy jeszcze nie był prezydentem miasta.
Nie mogąc doczekać się zwrotu długów A.Gołaś napisał pismo do przewodniczącego rady miasta Szczecina, Jana Stopyry z prośbą o interwencje.
List
- Z przykrością stwierdzam, że mimo upływu ponad roku, pan Jurczyk nie tylko nie uregulował wobec mnie długu, ale w sposób żenujący unika wszelkich kontaktów ze mną, nie odpowiada na moje telefony, ignoruje wszelkie próby polubownego załatwienia sprawy - napisał we wspomnianym liście A.Golaś.
Biznesmen był jedną z osób, która finansowała kampanię wyborcza prezydenta. Dziś twierdzi, że nie ma pretensji do prezydenta o to, że ten po swoim wyborze nie odwdzięczył mu się za finansowanie kampanii.
- Pan prezydent oddał mi już pieniądze - mówi Andrzej Gołaś. - Widocznie pan przewodniczący Stopyra ma dar przekonywania, bo mi przez ponad rok to się nie udało.
Prezydent zarabia miesięcznie 11.224 zł.
Inspekcja u Jurczyka
Wczoraj pracownicy Powiatowej Inspekcji Budowlanej mierzyli dom-altanę na działce prezydenta Szczecina Mariana Jurczyka.
Jak powiedział nam powiatowy inspektor budowlany, Andrzej Loch, czynności prowadzone są przez PIB na wniosek samego prezydenta.
- Przyszli i zmierzyli wszystko - powiedziała "Głosowi" Genowefa Jurczyk, którą zastaliśmy w domu. - Wszystko jest w porządku, nic nie ukrywamy.
Po wczorajszej wizji lokalnej, podczas której dokonano pomiaru domku na działce, jego właściciel czyli prezydent miasta, Marian Jurczyk będzie musiał być przesłuchany na okoliczność wybudowania domku zgodnie z prawem. Domek, to oficjalnie dwie altany połączone łącznikiem, w których mieści się mieszkanie o powierzchni 72 m kw. o wartości 120 tys. zł.
- Inspekcja jest tylko elementem całej procedury, którą wszczeliśmy - poinformował "Głos" Andrzej Loch, powiatowy inspektor budowlany.
Inspekcja z PIB miała odbyć się już dużo wcześniej, bo 6 stycznia. Dzień wcześniej jednak prezydent wyznaczył swojego pełnomocnika, mec. Marka Kędziorę, który w tym dniu akurat nie miał czasu na uczestniczenie w inspekcji.
Kolejne strony artykułu: 1 | 2 | 3 | 4