Ciężkie długi

Zachodniopomorskie spółdzielnie mieszkaniowe wytypowały pierwsze nazwiska swoich lokatorów do Krajowego Rejestru Długów. Oczywiście tych, którzy zalegają z płatnościami za czynsz. Taką możliwość dała im Ustawa o udostępnianiu informacji gospodarczych.
Znalezienie się przysłowiowego Kowalskiego na liście Krajowego Rejestru Długów będzie sygnałem dla banków i operatorów sieci komórkowych, że z tym panem lepiej nie wchodzić w interesy.
Tym samym nie zostanie udzielony mu kredyt w banku, nie stanie się klientem sieci komórkowej, nie będzie mógł nic kupić na kredyt, a w niektórych bankach nie otrzyma również karty bankomatowej. Jak twierdzą specjaliści, znalezienie się na liście KRD może zaszkodzić głównie tym, którzy prowadzą działalność gospodarczą lub po prostu korzystają z usług bankowych.

Na początek najbardziej oporni
Spółdzielnie wytypowały pierwszych kandydatów do KRD z długiej liczby swoich dłużników.
- 30 proc. lokatorów uiszcza czynsz nieregularnie - mówi Józef Karbowniczyn, prezes największej szczecińskiej Spółdzielni Mieszkaniowej "Dąb". - Część wręcz notorycznie uchyla się od płacenia. Według ustawy możemy już nawet za 200 zł podać kogoś do KRD. Na razie typujemy tych, których dług przekroczył już 10 tys. zł.
W spółdzielni wysłano wezwanie do zapłaty łącznie do 300 osób. Poinformowano ich, że jeśli nie zareagują i nie spłacą długu, zostaną umieszczeni w Krajowym Rejestrze Długów. Za kilka dni mija ustawowe 30 dni, które spółdzielnia musi czekać, co zrobi dłużnik. Gdy nie zareaguje, jego nazwisko automatycznie trafi do KRD.
- Z każdym możemy negocjować i każdemu chcemy jakoś pomóc, ale są osoby, które po prostu nie chcą z nami rozmawiać - mówi J.Karbowniczyn. - Nie rzadko takie osoby traktują spółdzielnię, jak bank, a nie płacony czynsz, jak tani kredyt.
Podobne stanowisko wobec dłużników zajął zarząd spółdzielni "Płonia", gdzie około 8 proc. osób zalega z płatnościami. Na liście do KRD znalazło się 20 osób. Ich dług przekroczył 3 tys. zł. Do podobnych działań przymierza się też stargardzka Spółdzielnia Mieszkaniowa.

Jeszcze się wahają
- Na razie postanowiliśmy, że jeszcze nikogo nie umieścimy na liście Krajowego Rejestru Długów - przynaje Bogumił Andersz prezes Pyrzyckiej Spółdzielni Mieszkaniowej. - Mamy jednak osoby, które systematycznie nie płacą. Część z nich nie robi tego od ponad 2 lat i ma dług wobec spółdzielni sięgający ponad 30 tys. zł.
Kolejne strony artykułu: 1 | 2